Minimalizm. Droga do celu, czy droga do nikąd? - my-motivator.pl Minimalizm. Droga do celu, czy droga do nikąd? - my-motivator.pl my-motivator.pl
Minimalizm. Droga do celu, czy droga do nikąd?
Lipiec 23, 2013


W ręce „wpadła” mi ostatnio książka „A Day in the Life of Minimalist” autorstwa Joshua Fieldsa Millburna. Nabyłem ją 2 miesiące temu podczas promocji w sklepie Amazon.com za zer0 zł0tych ;) To się nazywa traf (wówczas tak pomyślałem). Dziś chciałbym się ustosunkować do zawartych w książce treści, mimo iż jestem zaledwie w połowie lektury. Dlaczego? O tym poniżej.

Minimalizm recepta na życie

Książka jest zbiorem esejów pochodzących z bloga http://www.theminimalists.com oraz kilku napisanych specjalnie na potrzeby tej publikacji (nie prezentowanych wcześniej). Już w pierwszych zdaniach autor rzuca nam śmiałą tezę, której słuszność stara się udowodnić na każdym kroku. Udowodnić? Chyba za mocno powiedziane. Lepiej się poprawie. Tezę, o której pisze na każdym kroku. Pytanie jednak, czy można wszystko tak upraszczać jak czyni to Millburna?

Rozumiem jego punkt widzenia. To dziwne, ale czuję, że rozumiem co myśli autor i dlaczego tak myśli. Cieszę się, że ma swój indywidualny sposób na życie. Fajnie, że odnajduje w nim szczęście, że czuje własną samorealizację. Ciągle jednak w myślach wywołuję go do odpowiedzi na pytanie: „Podaj dowody na to, że minimalizm przynosi szczęście”. Odpowiedzi na to pytanie jednak nie uzyskałem w pierwszych dwóch esejach. Myślę sobie – ok. Czytam dalej, lecz znowu nic. Kurde, zmuszę się jeszcze raz aby przeczytać kilka kolejnych artykułów. Książka zaczyna mnie już nudzić. Właściwie w koło widzę ten sam kontent. Inne słowa, inna kreacja lecz ta sama sytuacja. Odpowiedzi brak.

Minimalizm

http://www.theminimalists.com/files/2010/11/a-day-in-the-life-of-a-minimalist.jpg

W tym momencie tracę wiarę w statystyki prezentowane przez sklepy internetowe. Jeśli książka dostaje 4.4 na 5 możliwych gwiazdek, a sensu w niej nie dostrzegam, to jak im ufać?

Jaki minimalizm forsuje Joshua Millburn

Według autora minimalizm to wyzbycie się reguł i wolność życia. Kurcze, nawet tej tezy nie potrafił jednak udowodnić. Na okrągło powtarza: nic mnie nie trzyma, nie mam schematów, jestem wolny. Trzy akapity dalej pojawiają się jednak zdania podobne do tych przedstawionych poniżej (tłumaczenie bardzo dowolne i niedosłowne):

Każdego ranka wstaję kiedy zechce. Nie mam budzika. Wstaję kiedy moje ciało mówi mi, że jestem wypoczęty. Nie jem śniadania. Zasiadam i piszę teksty. W tym momencie pisze mi się najlepiej. Nie jest to jednak żaden rytuał. Robię tak, bo to lubię.

Jem zwykle dwa posiłki dziennie. Nie jest to żadna reguła, po prostu tak lubię.

Nie spożywam produktów mlecznych. Inne ssaki także nie spożywają produktów mlecznych pochodzących od innych zwierząt. Dlaczego ludzie spożywają krowie mleko?

To tylko trzy przykłady (wyrwane fragmenty) z któregoś eseju. W tekście takich sprzeczności jest o wiele wiele więcej. Sorry – jak możesz panie Millburn forsować ideę wolności, kiedy jesteś silnie ograniczony swoimi regułami. Podkreślasz – minimalizm to brak reguł, życie w zgodzie z naturą. Skąd zatem wiesz jaka powinna wyglądać ta natura człowieka? Na jakiej podstawie dochodzisz do tych wniosków?

Dla kogo jest ta książka

No właśnie, dla kogo jest ta książka? Szczerze odpowiem – nie wiem. Nie rozumiem gdzie w tych zdaniach mogę odnaleźć odrobinę sensu. Nie potrafię pojąć, dlaczego ludzie ocenili ją tak wysoko. Może to ja jej nie rozumiem. Może jestem dziwny. Jednak pierwszy raz na stronach mego bloga skrytykuje książkę i powiem bez maskowania:

NIE POLECAM TEJ KSIĄŻKI I NIE REKOMENDUJE NIKOMU.

Warto zauważyć, że promocja już dawno się skończyła. Dziś należy zapłacić za nią ok. 11$. Pytanie za co?

Kubiak Krzysztof


2 odpowiedzi na “Minimalizm. Droga do celu, czy droga do nikąd?”

  1. Frojd napisał(a):

    No cóż, patrząc na dość mocno trącącą hedonizmem treść Twojego bloga, trudno nie zauważyć, że temat minimalizmu raczej nie wzbudzi Twojego zainteresowania. „Jak zmotywować pracownika”, „Jak szybciej nauczyć się angielskiego”, itd, itd. Tylko wydajność, wydajność, efektywność, efektywność, pościg za czasem i kasą. Link do strony z ogłupiającymi gadżetami… Podobno do minimalizmu trzeba dojrzeć, autor tego bloga ewidentnie jeszcze nie osiągnął tego stanu ;-)

    • Kubiak Krzysztof napisał(a):

      Niestety straszenie się mylisz… Minimalizm jak najbardziej wzbudza moje zainteresowanie -- jest prostą drogą do osiągnięcia celu nie tracąc zbędnego czasu na rzeczy mniej ważne. Większość osób osiągających sukcesy zawodowe podchodziła minimalistycznie do konkretnych dziedzinach życia, aby móc poświęcić się temu co chcieli osiągnąć.
      Gdybyś przeczytał wpis który komentujesz do końca, zauważył byś, że nie krytykowałem podejścia minimalistycznego -- krytykowałem podejście pana Joshua Fieldsa Millburna. Moim zdaniem jest ono nie spójne i o tym właśnie napisałem. Jeśli możesz -- ustosunkuj się do tekstu. Szczególnie do fragmentów które są tam cytowane.
      O których „Ogłupiających gadżetach” mówisz? Z tego co pamiętam opisałem tylko jeden na początku lipca i to z dużym przymrużeniem oka, aby pokazać że istnieje -- był on częścią zupełnie innego wpisu i miał raczej charakter ciekawostki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge