Oderwać się od zadania na chwil kilka - my-motivator.pl Oderwać się od zadania na chwil kilka - my-motivator.pl my-motivator.pl
Oderwać się od zadania na chwil kilka
Oderwać się od zadania na chwil kilka
Wrzesień 11, 2013


Dziś dla odmiany trochę o przerwach i odpoczynku. Porozmawiamy na temat – dlaczego warto oderwać się od zadania na kilka chwil. Tego tematu tak właściwie jeszcze nie poruszałem, a jest on ważnym czynnikiem w organizacji czasu.

Fazy pracy nad zadaniem

Pewnie zauważyliście już pewien schemat w waszych zachowaniach. Otrzymujecie nowe zadanie i następuje faza entuzjastycznego rozpoczęcia pracy. W pierwszej chwili nie możecie się od niej oderwać. To takie ekscytujące, kiedy widzicie szybki efekt i planujecie jak dalej rozwinąć zadanie. Niestety, okres ten nie trwa wiecznie i przychodzi następna faza – faza marazmu.

W tym momencie zadanie zaczyna was lekko nudzić. Myślicie już, co warto by zrobić obok niego, aby nie trwać ciągle w tym samym miejscu i odpocząć od tego problemu. Jeśli nie założyliście przed rozpoczęciem prac, że taki moment nastanie, nie wiecie co zrobić. Pojawiają się zatem pierwsze chęci aby kliknąć w sieci w coś śmiesznego, np. YouTube ;-) Jak sami doskonale wiecie, czas tam tak szybko leci… a przecież tyle jeszcze do zrobienia. Później trzeba się spieszyć.

Nie mogłem się zdecydować - fb czy demotywatory

Nie mogłem się zdecydować – fb czy demotywatory

W ostatnim etapie nasza praca może zakończyć się sukcesem, co nas zdecydowanie wzmocni i może wywołać dodatkową fazę entuzjazmu już dla następnego zadania. Istnieje jednak gorsza możliwość jeśli zadanie będzie się przeciągało, a kolejne problemy wyrastać będą jak przysłowiowe „grzyby po deszczu”. W tym momencie silne czynniki demotywacyjne będą osłabiać naszą ambicję i chęć rozwiązania problemu.

Zatem co robić?

Warto odpocząć ;-) Nie napiszę tutaj jednak, nie róbcie nic. Pewnie i to rozwiązanie było by bardzo dobre tak na 10-15 minut, natomiast osobiście stosuję nieco inny mechanizm. Zawsze pracę dzielę sobie na 3 grupy. Są to:

  • Praca pilna – to ta, która musi być wykonana w danym dniu.
  • Praca istotna – to ta, której fragmenty można już rozpocząć lecz termin jest odległy.
  • Praca codzienna – czyli coś co robię codziennie bez względu na to ile mam wolnego czasu.

Ponieważ terminy są najważniejsze, powinniśmy rozpocząć dzień grupą pierwszą, czyli pracą pilną. Po dwóch godzinach jesteśmy już w stanie oszacować ile czasu zajmie nam wykonanie określonej na dany dzień części prac, zatem możemy szybko przeliczyć jakim czasem wolnym dysponujemy. W tym momencie zwykle robię sobie przerwę i odpoczywam od głównego zadania, przechodząc do grupy ostatniej – pracy codziennej.

Można i tak :)

Można i tak :)

W mojej rozpisce są to zwykle dwie pozycje – nauka języków oraz napisanie notatki na bloga. Dodatkowo biegam, natomiast nie zawsze pasuje mi wkomponowanie treningu w dzień pracy, zatem nie uwzględniam tutaj tej ewentualności i jako całkowity relaks oddzielam od obowiązków.  W pierwszej przerwie uruchamiam program do nauki języka i przerabiam ok 200-300 słówek – powtórek. Podzielenie nauki na „kilka rzutów” pomaga również w zapamiętywaniu, ponieważ kontakt z językiem odbywa się bardziej naturalnie – kilka razy dziennie.

A po przerwie

Po przerwie wracam do pracy głównej. Kolejne 2 godziny są bardzo intensywne i nie jestem jeszcze znudzony. Zatem znów szacuję ;-) Jeśli widzę, że skończę zdecydowanie przed czasem – brakuje mi np. 20-30 minut to się nie zastanawiam i kończę zadanie główne. Jeśli widzę przed sobą jeszcze dwie godziny monotonii – wracam do pracy codziennej lub tej ważnej.

Stosunek poświęconego czasu

W moim przypadku ciężko o konkretne podzielenie tych grup. Każdego dnia robię to od początku, ponieważ nigdy nie wiem ile pracy do zrobienia otrzymam. Pewnym elementem są 2 godziny pracy codziennej i ok. 6 godzin pracy pilnej. Każdy jednak powinien spojrzeć na swój grafik indywidualnie. Zupełnie inne potrzeby będzie miała osoba pracująca na umowę-zlecenie lub kontrakt managerski, inne pracownik który musi spędzić 8h w biurze.

Tak nawiasem, skąd wziął się pomysł pracodawców, aby trzymać pracowników po 8h i rozliczać ich za przepracowany czas? Nie uważacie, że znacznie lepszym rozwiązaniem było by rozliczenie za efekty, w którym podczas dnia otrzymujesz zlecenie i jeśli je wykonasz – masz wolne?

Kubiak Krzysztof


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge