Wybory i rewolucja - subiektywna ocena Wybory i rewolucja - subiektywna ocena my-motivator.pl
Powyborcza rewolucja – subiektywna opinia
Listopad 18, 2014


Wiem, że ten blog ma inny charakter, ale nie mogę przejść obok tego wydarzenia obojętnie. Tak – powiedziano już o tym niemal wszystko i niemal wszędzie, mam jednak poczucie, że muszę wygłosić również swoje zdanie.

Wybory to święto demokracji

Przynajmniej tak powinno być w teorii, a że teoria praktyce nie równa, to różnie  z tym bywa. I wcale nie myślę tutaj o jakimś fałszerstwie czy temu podobnych historiach, a o frekwencji wyborczej i powodach dla których jest tak niska. W tej chwili sprawa jest już prosta – ludziom się nie chce wybierać, bo nie widzą powodu, dla którego mieli by to robić.

Nie będę się tutaj wdawał w dyskusje o lemingach Pana Lisa, czy innych miłych zwierzaczkach, bo to nie czas i nie miejsce. Zasada psychologii jest prosta – chętnie robisz coś, na co masz ochotę i co sprawia Ci przyjemność. A czy wybory sprawiają przyjemność? Nie. Czy ich rezultat sprawia przyjemność? Wątpliwa sprawa. Czy polityka może być przyjemna? No nie żartujmy

No ale coś się zmienia

Coś się zmienia, tylko w większości przypadków nie wiemy ani dlaczego, ani po co. Programy wyborcze straciły sens już pewnie koło 1995 roku, kiedy wiadomo było, że zmiana ustroju, a zmiana działania to nie  to samo. Bo jedni zmienili frakcje, inni zmienili poglądy. Zmieniały się kolory i krzesełka w sejmie. Partie zamieniały się pokojami, a wszystko zostawało po staremu.

Skoro nic nie dzieje się na górze, to tym bardziej wyborcom nie chciało się analizować programów wyborczych przed wyborami samorządowymi. Nie ma tutaj co ukrywać, że duże partie wystawiają w tych wyborach ‚kogo popadnie’, bo kontroli nad tak dużymi grupami nie ma już nikt. Zdarza się też, co gorsza, że niektóre partie nawet nie wystawiają swoich list w gminach, w których na poparcie z definicji liczyć nie mogą. No bo po co taki PiS ma się męczyć w Wielkopolsce, gdzie należą raczej do tych mniej lubianych frakcji?

Pojawiają się więc lokalne komitety, które chyba są najlepszym wyborem, kiedy wyboru tak naprawdę nie mamy, ale… Po pierwsze – są to zwykle osoby bez doświadczenia, po drugie – bez poparcia ‚u góry’. I po trzecie – co najważniejsze – wiele zrobić nie mogą. Nie czując potrzeby, wyborcy powiedzieli skutecznie NIE i do urn nie poszli. Smutne, ale całkowicie uzasadnione.

Problematyczne liczenie głosów

Gdyby tego wszystkiego było komuś jeszcze zbyt mało, pojawia się nasza niesamowita, narodowa informatyczna klapa. I nie mówię tego ze złośliwością, tylko z żalem. Bo nie chcę się nad nikim znęcać i wskazywać winnych (tym pewnie zajmie się NIK, choć … o tym za chwilę). Przejdę więc do tego fragmentu, który koniecznie chciałem napisać i dla którego tak właściwie powstał ten wpis.

Kto zajął się zleceniem tworzenia systemu informatycznego?

Ludzie totalnie do tego niekompetentni, których w różnych kręgach określa się mianem „Leśnych Dziadków” czy „Betonu”. Nie ma co ukrywać, że ich pojęcie o programowaniu i szeroko pojętej informatyce jest bliskie zeru, a korzystanie z Google to do dziś magia. No bo jak to wyświetla te wyniki i skąd wie, gdzie jest ta strona? (I tą samą uwagą obdarzył bym NIK, więc w rzetelność tej kontroli jakoś nie mogę uwierzyć).

Jak przygotował wniosek przetargowy

Tak, że żadna rozsądna firma nie podjęła się jego realizacji, ponieważ wiedziała, że to może być spektakularna klapa. W efekcie w przetargu wystartowała jedna firma Nabino, która w mojej opinii czystych intencji nie miała. Bo przygotować wniosek przetargowy nieuzasadniony merytorycznie może każdy, a jednak nikt więcej tego nie zrobił.

Jak przygotowano oprogramowanie

Totalnie niedbale. Nie poszanowano sztuki programistycznej, elementarnych zasad bezpieczeństwa. Ale nawet nie to jest najgorsze. Najbardziej boli mnie to, że ten system do tego wszystkiego nie działał. I teraz zacznie się typowa spychologia. Firma Nabino powie, że nie miała czasu bo przetarg za późno rozstrzygnięto, PKW, że firma podjęła się tego zadania itd…

Kto zawinił?

W mojej opinii winna jest firma Nabino (albo Tusk? :D ) – jeśli coś jest nierealne to się tego nie robi. Skoro firma podejmuje się takiego zadania, to musi mieć środki do jego realizacji, a nie liczyć, że po kosztach studenci wykonają zadania za nich  i wszystko będzie działało perfekcyjnie. Na wierzbie gruszki nie rosną. Szkoda że niektórzy tego nie wiedzą.

Grafika opchodzi z serwisu Pixabay.

Kubiak Krzysztof


7 odpowiedzi na “Powyborcza rewolucja – subiektywna opinia”

  1. Blażej Adamczyk napisał(a):

    Ciekawe czy w tegorocznych wyborach prezydenckich znowu będą „jaja” z liczeniem głosów… Tutaj przeliczanie wydaje się prostsze, no ale cóż tutaj nigdy nic nie wiadomo :)

  2. Lukas napisał(a):

    Fajny wpisik :D

  3. Kasia Januszek napisał(a):

    Zawsze zapowiadają się jakieś zmiane, ale nigdy na lepsze.

  4. Bartek napisał(a):

    To jest wstyd dla 40 mln kraju tyle.

  5. Jerzy napisał(a):

    Jestem za płynna demokracją, gdzie każdy mógłby oddać swój głos przyjacielowi, który zna się na rzeczy.

    Swoją drogą zapraszam również na swoją stronę po Aviva Poznań :)

  6. Feegle napisał(a):

    Jednomandatowe okręgi wyborcze to będzie dobry początek, żeby w końcu coś się zmieniło, mam nadzieję że jak najszybciej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge